HENRYKA K.

Witam Panie Jurku.

Jadwiga  -Nie ta sama kobieta

Witam.Od kilku lat borykałam się z refluksem.Bardzo uciążliwym problemem był poranny kaszel.Jak ja to mówiłam'' pół godziny były moje''.Innym moim objawem było pieczenie gardła i wszechobecna zgaga nawet po zażywaniu tabtelek(używałam Helicyd 20 mg) codziennie.Po rozpoczęciu zakwaszaniu żołądka nawet mniejszą dawką  niż Pan Zięba to zaleca,wszystkie dolegliwości zniknęły na 100%.

Moja mama pozbyła się nadciągającej grypy(bóle kości,stan podgorączkowy i osłabienie) po przyjęciu kilku dawek Kwasu ascorbinowego.

Płukankami z wody utlenionej i płynu Lugola juz nie raz rozgoniłam bóle gardła u moich dzieci.U najstarszego syna 22 lata ,po zakropieniu nosa wg Pana Zięby zniknął uciążliwy zatkany nos i oczyściły sie zatoki.Wszystkie metody stosuję i polecam wszystkim moim znajomym(tym z otwartymi umysłami) choć niejednokrotnie traktyją mnie jak ''szamankę''.Ale ja wiem swoje.PANIE ZIEBA,SŁODZIĆ PANU NIE BEDĘ BO NIE O TO CHODZI.DZIĘKUJĘ BOGU,ŻE PAN JEST,JEST PAN PRZYKŁADEM NA TO CO MOŻE ZROBIC JEDEN CZŁOWIEK.MA PAN WIELKĄ SIŁĘ DO WALKI O NAS,O NASZE ZDROWIE.JA OSOBIŚCIE BARDZO PANU SZCZERZE I SERDECZNIE DZIĘKUJĘ.

 

Piotr Dynia
Magda

Dzień dobry Panie Jurku,

Ja, mąż, córeczka, szwagier, siostra i mój siostrzeniec jesteśmy Pana fanami.

W chorobach, przeziębieniach itp stosujemy płyn Lugola z wodą utlenioną do płukania gardła, pijemy wodę w kwasem L-askorbinowym oraz wodę z imbirem,miodem oraz z kurkumą. Wodę utlenioną wlewamy do nosa jak i do ucha.

Z takim arsenałem naturalnych leków żadna choroba z nami nie wygrywa dzięki Panu. Zażywamy także wit.D3 K2 z posiłkiem tłuszczowym.

Jesteśmy ponadto na diecie doktora Jana Kwaśniewskiego.

Pozdrawiamy, Aneta, Jarek, Maja, Katarzyna, Wojtek, Kubuś.

Mamy po 30 lat, a nasze dzieciaki są w wieku 1,5 roku i 4 latka.

Już nie szczepimy się, wybieramy pożywienie bez chemii, nie jemy glutenu.

Mama ma GMB 4 st. […] . Pomagają naturalne antygeny oraz estry oleju lnianego, berneryna, lecytyna i oczywiscie D3 i K2 stosujemy, D3 10 000 jednostek. 

Ostatnio wycieli Mamie martwice - możliwe ze guz sie rozpadł .. zebral sie w ranie pooperacyjnej płyn lecz w szpitalu nas zlekceważono z tym i kazano jechać do domu ... 

Piotr Dynia
Beata z Warszawy

Drogi Panie Jerzy

Mój syn od 18 roku życia choruje na chorobę dwubiegunową maniakalno-depresyjną lub też schizofrenię, różnie to było opisywane.

Przez pierwsze lata dopadało to go co dwa lata, później już co roku spędzał kilka miesięcy w roku w piekle jakim jest szpital psychiatryczny.

Tych hospitalizacji było już kilkanaście, jego życie prywatne i zawodowe legło w ruinie.

Dwukrotnie podejmował studia lecz zawsze choroba przeszkodziła mu je kontynuować.

Wiadomo, że jest to choroba stygmatyzująca, odsunął się więc od kolegów i coraz bardziej pogrążał się w samotności oraz poczuciu beznadziejności gdyż jest to człowiek bardzo wrażliwy, obdarzony dużą inteligencją.

Udało mu się go w końcu przekonać do suplementacji witaminami C oraz D w okresie jesienno-zimowym.

Zawsze choroba zaczynała się na jesieni a w tym roku udało się mu przetrwać jesień w dobrej formie i na szczęście tak jest do tej pory. Bierze 200mg wit C […]

Witamina D również jest pochodzenia naturalnego.

Obejrzałam wszystkie Pana wystąpienia na youtubie i bardzo dziękuję za otworzenie nam oczu na sprawy zdrowia i suplementacji oraz odkłamanie wielu mitów, podtrzymywanych przez oficjalną medycynę ( zaniżanie dawek przyjmowania wit.C, bajki o szkodliwości wit D i wiele innych)

Zawsze od lekarzy słyszałam, że choroba psychiczna odnawia się jeśli pacjent nie bierze leków, dziwne, że zawsze szpitale są pełne a gdyby to wystarczyło to nikt nie ryzykowałby i brałby ta cholerne leki jak przykazali.

Na tym etapie leki od psychiatry pozostają bez zmian, chociaż są bardzo toksyczne, powodują długi sen oraz otyłość.

On sam też zauważył poprawę dzięki witaminom, jest w dobrej formie i pozytywnie myśli o przyszłości.

Dziękuję Panie Jerzy, pozdrawiam i życzę Panu dużo siły i wytrwałości w działaniach

Piotr Dynia
~

Witam serdecznie panie Jerzy

Jest Pan moim nauczycielem zdrowia….W 2012 roku usłyszałam diagnozę nowotwór złośliwy piersi, w marcu 2015 nowotwór złośliwy piersi z przerzutem do kości…wg badania PET i scyntygrafii kości).do diety, którą ustała mi Dr Agata Cezari (Matabolic Balance) z Wrocławia włączyłam cordyceps,reichi, witaminę D3 – 5.0000 IU oraz K2 200 mcg dwa x dziennie….do tego chlorella. W lipcu 2015 badania TK klatki piersiowej – Stabilny obraz – widoczna poprzednio zmiana uległa częściowej sklerotyzacji – obraz obserwuje ewolucję ogniska meta w przebiegu leczenia.

Kolejna scyntygrafia w styczniu 2016 obraz prawdopodobnie o niskiej dynamice….wierzę , że udowodnię medycynie, że ta niekonwencjonalna działa. Nie mam na tyle odwagi, aby odstawić lek hormonalny – Arimidex ale obok niego stosuję wiele wg książki Ukryte Terapie. Również Wit C lewoskrętna towarzyszy mi w procesie zdrowienia.

Czuję się znakomicie! Bardzo proszę o kontakt ponieważ bardzo chciałabym ogłosić światu że diagnoza” Nowotwór złośliwy piersi z przerzutem do kości” nie jest mi straszny

Piotr Dynia
Ewa Sz.

Odkąd biorę witaminę D3, nie przeziębiam się! Ewa Sz.

Piotr Dynia
Czesław B.

Witam serdecznie.

W 1989 roku uległem wypadkowi na boisku (bramkarz). W 1990 zostałem poddany operacji kręgosłupa (th 10,11). Stan pooperacyjny to paraliż od klatki piersiowej w dół wraz z fizjilogią. Przez kolejne lata trafiłem w ręce dr E. Szarowskiego, który przy pomocy medycyny niekonwencjonalnej stawiał mnie dosłownie na nog. Dzięki akopunkturze, hydroterapii, hiropraktyce mój organizm wracał do życia. Zniknęły bóle, stopotrząs, spastyka, odzyskałem perystaltykę jelit i odzyskałem możliwość chodzenia. Poruszam się przy pomocy lasek. W latach 1994 do dziś hydroterapia przekształciła się w sport. Sport, pływanie metodą "total imerssion" dodawało mi sił do tego stopnia że znalazłem się w kadrze niepełnosprawnych sportowców. W 1997 zacząłem stosować dietę dr Kwaśniewskiego. Zaczęły się sypać wyniki. W moim dorobku jest 56 medali Mistrzostw Polski w pływaniu. Ostatni w 2011 roku. W tym właśnie 2011 roku w grudniu dopadł mnie zawał. Wykonano angliografię i założono stenty. Spadła wydolność organizmu, skończył się sport. Jestem na poziomie spacerowania. W 2015 roku zaczęły się problemy z zastawką aortalną. Niedomykalność rosła z miesiąca na miesiąc. Lekarze stwierdzili konieczność operacji, wszczepienie bajpasów i sztucznej zastawki aortalnej. W marcu 2015 wysłuchałem Pana wykładów, kupiłem książkę. Interesuję się od 20 lat medycyną niekonwencjonalną i książka otwarła przede mną nowe drzwi do powrotu do zdrowia. Zamówiłem w aptece Kinon K2NK7 i zacząłem stosować razem z wodą utlenioną wg prof. Nieumywakina. W czerwcu niedomykalność była około 60 %. Opóźniałem poeracje, liczyłem że mnie minie.

we wrześniu niedomykalność sięgnęła 90 % i wylądowałem na stole operacyjnym. Po operacji okazało się trzeba wymienić zastawkę aortalną ale bajpasy są zbędne. Jestem przekonany że w uniknięciu operacji bajpasów pomogła suplementacja witaminą B kompleks i Kinon-K2NK7.

Jestem Panu niezmiernie wdzięczny za wiedzę, którą przekazał Pan w książce "Ukryte terapie" i swoich wykładach. Jestem fanem Pańskiej wiedzy ale i prof. Nieumywakina, dr Vola, Kwaśniewskiego, Hamera i wielu innych. Popularyzuję w różnych środowiskach tą wiedzę bo ona niesie nadzieję i pomoc chorym. Jest skuteczna, niedroga i w zasięgu ręki.

Pozdrawiam Czesław B.

Piotr Dynia
Paweł

Dzień dobry.

Nie jestem zwolennikiem czytania książek, wręcz nie lubię, jak to się stało że przeczytałem "Ukryte terapie" od deski do deski? Nie znam jednoznacznej odpowiedzi, a co więcej aby utrwalić sobie zawartą tam wiedzę zamierzam przeczytać ją jeszcze raz.

Co do słów "za zdrowie" - chciałem serdecznie jeszcze raz podziękować za tak wspaniałą inicjatywę jaką Pan podjął pisząc tą książkę. Dzięki radom w niej przedstawionym wiele osób z mojego otoczenia na tym skorzystało. Pozwolę sobie podać kilka przykładów:

- zawsze odkąd pamiętam, w okresie jesienno-zimowym miałem suchy dokuczliwy kaszel, taki głęboki z płuc. Suplementacja witaminą C (askorbinian sodu) - PO PROBLEMIE

-  ważyłem 91 kg, żadne diety mi nie pomagały. Albo byłem głodny albo nie traciłem wagi - wycofałem się prawie całkowicie z węglowodanów a w szczególności z pszenicy i cukrów. Spadł mi apetyt, mniej jem, nie podjadam, SCHUDŁEM OD 3 STYCZNIA 4 kg i nie chodzę głodny.

- moja córeczka 5 lat w okresie jesienno-zimowym chodząc do przedszkola wiecznie "coś przynosiła" to katar, to kaszel - witamina D i A w postaci tranu oraz dodatki do posiłków witaminy C - ani raz nie zachorowała !!!!!! po mino że 60 % przedszkolaków zmiotła grypa.

- mój teść, odwieczny problem ze zgagą , tematy ranigastu non stop itp. Znowu witamina C - po 2 tygodniach po problemie, CUD.

- któregoś popołudnia rozgrzany wybiegłem na dwór, zimny pot mnie przeszył - myślę - to się załatwiłem. Miałem rację wieczorem gorączka, ból kości i straszliwy ból gardła, duszności. Więc do książki i .... sok pomidorowy z 10 gramami askorbinianu sodu i co godzinę taka dawka począwszy od 10.00 do 2.00 - rano około 8.00 czułem się lekko osłabiony , ale ..... zdrowy poszedłem do pracy.

- mój przyjaciel ma 12 letnią córeczkę. Od dawien dawna ma znamię na ramieniu po jakiejś chorobie w postaci białej , szorstkiej plamy. Suplementuje ja zapobiegawczo od 2 tygodni askorbinianem sodu i ... plamka zrobiła się gładka, powoli zaczyna zanikać nabierając koloru ciała.

Z tond też moje słowa "dziękuję za zdrowie i lepsze jutro", lepiej się żyje zdrowym.

Pozdrawiam.

Piotr Dynia
Halina i Jerzy M

Witam serdecznie.

Na wstępie pragnę podziękować Panu, że podjął się Pan misji krzewienia Prawdy. Dzięki informacjom które Pan udostępnia, ja i moja żona wracamy do zdrowia. Postaram się streścić.

Od ośmiu lat, pół roku po przyjeździe do Irlandii, zaczął się problem z polipami nosa. Brak smaku i powonienia.Podejrzewam bezwartościową żywność z Lidla, warzywa, owoce.

Co pół roku konieczne było usuwanie polipów, bo wręcz dusiłem się, nie mogąc oddychać. Poddałem się dziewięciu zabiegom wyrywania polipów metalową pętlą i czterem operacjom pod narkozą.

Konsultowałem się z wieloma laryngologami, chcąc znaleźć przyczynę mojego stanu. Niestety żaden z nich nie był w stanie udzielić mi satysfakcjonującej odpowiedzi. Były tylko dywagacje, że może to być alergia, może coś innego.

Zjadłem tony sterydów (Metypred i inne), zniszczyłem tym wątrobę, do nosa wlałem hetolitry sterydów wziewnych, a poprawy nie było.

Zauważyłem ogromną poprawę po dłuższych niż pięć dni głodówkach wodnych. Powracał węch i smak, lecz gdy tylko powracałem do spożywania pokarmów, ponownie następowała blokada nosa i utrata czucia.

Pomagało też oczyszczanie wątroby. Następnego dnia po oczyszczaniu, powracał węch i smak, wyostrzał się wzrok. Niestety trwało to tylko dzień, najwyżej dwa.

Powtarzałem głodówki kilka razy do roku, aby choć na tydzień radować się zapachami i smakami otaczającego mnie świata.

Trwało to osiem lat.

Ponad rok temu, na początku 2015 roku, w czasie kolejnej wizyty (na które byłem wzywany co 6 miesięcy) stanowczo zakomunikowałem, że sterydów brać więcej nie będę, bo czuję, że moja wątroba ma dość. Oburzony lekarz powiedział, że sterydy mam brać do KOŃCA ŻYCIA!!! Bo jak nie to się rozstaniemy.

Kategorycznie odmówiłem i po raz kolejny zapytałem o przyczyny powstawania polipów. Znowu mętna gadka o niczym konkretnym. Zapisał mi krople do nosa, oczywiście sterydowe i się pożegnaliśmy. Nie otrzymałem wezwania po pół roku, ani po roku, więc chyba na prawdę się rozstaliśmy i dobrze.

Po wizycie zintensyfikowałem penetrację internetu. Trafiłem na Pańskie wykłady i seminaria. Szybko zakupiłem książkę Ukryte Terapie. Zaczęły się pojawiać linki, prowadzące do innych linków, blogi, fora... Przeszukałem tysiące stron, chłonąłem masę informacji. W necie, jak to w necie informacje są różne, bardziej, lub mniej wartościowe, ale można wyłowić z tego bezmiaru coś dla siebie, chociażby taką perełkę jak Jerzy Zięba :)

Będąc w Polsce zrobiłem badanie krwi w prywatnym laboratorium. Ogólne wyniki wyszły bardzo dobre, natomiast poziom eozynofitów, bardzo wysoki. No zaiste wskazuje na alergię. Za dwa dni dałem próbkę krwi na testy alergiczne. Najobszerniejsze z dostępnych testów, wziewno-pokarmowe. Na 37 bodajże różnych alergenów wszystkie wyniki wyszły negatywne.

Poszedłem więc tropem Pańskiego seminarium z Chicago w styczniu 2015. Mowa tam o zbyt wysokim pH żoładka i jakie tego mogą być konsekwencje. Wtedy mnie olśniło, dlaczego podczas głodówki cofały się polipy, a po powrocie do "normalnego" odżywiania następował regres. Białka nie są cięte na mniejsze struktury, w takiej formie są rozpoznawane przez układ immunologiczny jako obce formy, które trzeba zwalczyć, no i choroba autoimmunologiczna gotowa. Organizm zwalczał, to co mu tak w trosce o niego sukcesywnie dostarczałem w formie pożywienia.

Zrobiłem test sody dwukrotnie. Nie odbiło mi się wcale, ani po 5 minutach, ani po godzinie. Zacząłem stosować ocet jabłkowy, lecz nie przyniosło to spektakularnej poprawy. Po occie natomiast odbijało mi się, aż echo grzmiało w kuchni i samopoczucie podłe. Zakupiłem Betainę HCL i wraz z żoną zaczęliśmy jej stosowanie do posiłków po kilka kapsułek.

Nie minęło dwa tygodnie, a zaczął mi powracać smak i zapach. Odetkany nos, brak zielonej wydzieliny rano z nosa. Podzieliłem się swoją radością z małżonką, a ona na to, że jej przeszła zgaga, która męczyła ją od 14-go roku życia, czyli ponad 45 lat!!!!!!

Oczywiście brała wcześniej garściami środki zobojętniające pH i nie czuła już tej "chlapiącej wciąż z żołądka wody".

Po trzech miesiącach zażywania Betainy, powtórzyłem badania krwi. Poziom eozynofitów spadł z 19.6 do 6,0, czyli zbliżył się do górnej granicy normy. Byłem przeszczęśliwy. Nadal delektuję się bogactwem zapachów i smaków.

Oprócz Betainy, suplementujemy się witaminami: C, B w różnych wariantach, Beta karoten, K2MK7 D3, E, Koenzym Q10, Lugola, no i oczywiście woda z solą nieoczyszczoną, najczęściej himalajską.

Gdy zdałem sobie sprawę 9po Pańskich wykładach) jak mało, a właściwie w ogóle wody nie piję, gdyż naiwnie myślałem, że szklanka kawy i herbaty dziennie wystarcza, narzuciłem reżim. Rano po przebudzeniu wypijam dwie szklany wody z solą, w ciągu dnia kilka i po powrocie z pracy 2-3 szklanki, a właściwie spore kubany wody.

Oboje z małżonką czujemy się świetnie, czego wszystkim życzę z całego serca.

To byłoby z grubsza na tyle, choć ciśnie się o wiele więcej pod palce. Miało być zwięźle, a wyszedł elaborat.

POMOGŁO!!!!!!!!

Serdeczne Dzięki Panie Jerzy.

Wdzięczny też jestem osobom, które dzielą się na forach swoimi doświadczeniami.

Piotr Dynia
Maja G. z rodziną.

Witam serdecznie,

Chciałam zgłosić przypadki wyleczenia metodami naturalnymi, chorób powrzechnie uznawanych za nieuleczalne:

Panie Jerzy, jeszcze wtedy nie znałam Pańskich książek, ale wierzę gorąco, że nie ma to dla Pana absolutnie znaczenia. Bo przecież jedyne co się liczy, to PRAWDA i nasze zdrowie.

W bardzo telegraficznym skrócie:

1. Astma

Wyleczona u mojego syna po 14 latach stosowania metod konwencjonalnych. Na leki wydałam „Mercedesa”.

Po miesiącach poszukiwań, połączyłam kilka metod jednocześnie: 

- zmiana diety,

- zioła, 

- homeopatia,

- bioenergoterapia.

Po 3 latach odstawiliśmy antybiotyki i sterydy, bezpowrotnie.

2. Gronkowiec Złocisty (paskuda straszna).

Po wielu, długich miesiącach cierpienia i "leczenia" jedynie słusznymi metodami, znalazłam w internecie wypowiedź lekarza homeopaty na temat leczenia tej bakterii.

Zastosowałam 2 leki jednoskładnikowe, które na dzień dzisiejszy kosztują około 16 zł.

16 x 2= 32 zł. Po TRZECH DNIACH poszłam zdrowa i w pełni sił do pracy!

3. Ponownie Gronkowiec Złocisty- wszczepiony podczas operacji nogi w szpitalu.

Wzięłam grzecznie przepisane antybiotyki, oczywiście bez skutku, po czy ponownie zastosowałam te same co poprzednio 2 leki homeo. W ciągu dwóch tygodni noga się zagoiła.

Bez nawrotów.

3. Nerki – piasek, przewlekłe stany zapalne, ból.

Jak poprzednio –wieloletnie „leczenie” konwencjonalne; zastosowanie leków homeo, brak nawrotów.

4. I inne: torbiel jajnika, łuszczyca, refluks, Gronkowiec Złocisty - u psa przeziębienia, zapalenia krtani, anginy ropne, angina błoniasta, wysiękowe zapalenie ucha.

WSZYSTKIE PRZYPADKI MAM UDOKUMENTOWANE badaniami, wynikami, orzeczeniami lekarskimi.

Bardzo chętnie podzielę się szczegółami, jeśli uzna Pan te informacje za wartościowe.

Nawet uważam, że grzechem byłoby nie podzielenie się nimi z innymi osobami będącymi w potrzebie.

Pani Jerzy, mam nadzieję, że w końcu nadchodzi nowa era, na którą czeka coraz więcej ludzi.

Pozdrawiam serdecznie,

Dziękuję Panu za. Pańską wspaniałą pracę.

Piotr Dynia
Karol S

Witam, 

1. przypadek

Kobieta 45 lat, praca w biurze prze 8-9 h, po pracy aktywna fizycznie.

Problem: skurcze nóg kilka razy w tygodniu, dziwne uczucie skurczu, ucisku nóg w nocy, częste bóle głowy, senność, złe samopoczucie. 

Rozwiązanie (po otrzymaniu rad na wykładzie w Poznaiu Pana Jerzego Zięby):

picie dużej ilości wody i czasami dodatek w postaci szczypty soli himalajskiej do wody. Dodatkowo moczenie nóg 1-2 razy w tygodniu w chlorku magnezu z dodatkiem sody oczyszczonej.

Po kilkunastu dniach nastąpiła poprawa. Skurcze ustąpiły, poprawa samopoczucia, zmniejszenie ilości oraz intensywności bólów głowy. Lepsza koncentracja i więcej energii. 

2 przypadek

Kobieta 67 lat. Bóle kręgosłupa, głowy, zawroty głowy, bóle nóg, obrzęk i puchnięcie lewej stopy, problem ze stawami. - lekarze podejrzewają zwyrodnienie układu szkieletowego, K2 Mk7, wid d 1000 jednostek, wit A 3000 jednostek -

Rezultat po miesiącu: lepsze samopoczucie, wyniki krwi znacznie lepsze

Po miesiącu stosowania zmiana witamin i minerałów na:

Zastosowanie siarki msm 3x1 miarka, Vegepa 3x1, wid d 1000 jednostek czasami więcej, 2 gramy wit c, herbata ze skrzypu. Po miesiącu stosowania mniejsze bóle, lepsze samopoczucie, więcej energii. 

Planowane jest wprowadzenie kolagenu, ponieważ badania wskazują na ubytek chrząstki stawowej. 

Pozdrawiam serdecznie

[…]

Ukłony

Piotr Dynia